8 lip 2014

Konfitura z czarnych porzeczek i malin


Ale skwar! Słońce rozsiało się prawdziwym żarem i trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby znaleźć nieco chłodu. Przydał by się tylko jeszcze choć niewielki wiaterek i mogłabym uwierzyć, że mieszkamy na zupełnie innej półkuli. Szczerze Wam powiem, że nie mam nic przeciw. No, może troszkę morza bym jeszcze sobie życzyła. I owoców!!
Oj jak ja kocham lato. Tyle wspaniałych smaków,cudowne, jędrne, słodkie owoce.  Dziś po raz pierwszy w tym roku jadłam czarne porzeczki. I oczywiście w jednej chwili ich smak przywołał lawinę wspomnień z dzieciństwa. Czarne porzeczki nieodłącznie kojarzą mi się z agrestem, prawdopodobnie dlatego, że kiedy byłam małą dziewczynką, w ogrodzie te dwa krzaki stały obok siebie i działałam na dwie ręce. Jedną rwałam porzeczki, drugą agrest i mieszałam je w buzi tworząc eksplozję smaku. Pamiętam, że agrest z tamtych lat był jakąś mieszaną odmianą. Miał różowy kolor i niesamowity smak. Od tego czasu, nie spotkałam tak wyjątkowego okazu. 

Dziś czarne porzeczki pomieszałam nie z agrestem a z maliną, dzięki czemu powstała wspaniała słodko kwaśna konfitura. Podczas smażenia owoców, cały dom wypełnił się ich odurzającym zapachem a ja sama wpadłam prawie w malinowo porzeczkowy trans. Nie mam nic przeciw! Konfitury mogłabym smażyć codziennie, do końca życia. To jest to co kocham naprawdę!






Konfitura z czarnych porzeczek i malin:

- 3 koszyczki malin
- 1 koszyczek czarnych porzeczek
- 350 gramów cukru

Owoce dokładnie umyć, osuszyć. Porzeczki poobierać z ogonków. Przełożyć na patelnię z grubym dnem i smażyć, aż owoce puszczą sok. Następnie dodać cukier i gotować na niewielkim ogniu aż konfitura zgęstnieje, a sok się zredukuje. Przekładać do wyparzonych słoiczków i pasteryzować w piekarniku nagrzanym do 120 stopni C przez 30 minut.

Smacznego!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz