7 cze 2014

Z zielnika mojej Mamy część 2 czyli o ziołach

                      Ostatnio pokazywałam Wam piękny ogród mojej Mamy, a dokładnie Jej podwyższone grządki, tzw. Garden Boxes. Dziś mam dla Was porcję ziołową. Chciałam się z Wami podzielić wspaniałym zielnikiem, który stworzyła. To naprawdę wyjątkowe miejsce. Powietrze pachnie nieopisaną liczbą ziół i roślin.
Jest ich tak wiele, że nawet sama Mama mówi, że nie ma pewności, gdzie są jakie okazy. Zioła mają to do siebie, są bardzo proste w uprawie. Rozsiewane, jeśli tylko poczują się w ziemi dobrze i mają wystarczającą ilość wody, mnożą się jak szalone,zarastając wszystko na swojej drodze. Wiecie co najbardziej kocham w ziołach? To, że ich aromat uwalnia się każdorazowo, gdy choć lekko je muśniemy. Nie trzeba ich gotować, siekać, kroić czy przyprawiać. Wystarczy je dotknąć. Tą wspaniałą cechę ma w szczególności mięta. Dlatego jeśli macie ogród lub działkę, rozsiejcie ją blisko ścieżki, którą chodzicie, lub przy wejściu do domu, schodach. Będziecie mieli pewność, że wystarczająco wiele razy ją muskacie w codziennych rytuałach. Mięta zaś odwdzięczy się Wam niebiańskim aromatem, który wypełni powietrze!








Żeby Was za bardzo nie przytłoczyć ilością informacji, dziś skupię się jedynie na ziołach. Bowiem budując podwyższone grządki, moja Mama przeznaczyła jedną specjalnie dla nich. Sami na pewno wiecie jak wspaniale wyglądają doniczki pełne pachnących ziół na kuchennym parapecie. Wyobraźcie sobie teraz, że stoicie w ogrodzie, w których te uzależniające i odurzające zapachy otaczają Was ze wszystkich stron. W ogrodzie mojej Mamy, ziołowa grządka to istny aromatyczny raj. Sama, niejednokrotnie śmieje się z nieprzewidzianych rozmiarów, jakie przybrał jej projekt. Zioła są niezwykle duże, dorodne. Mieszają się ze sobą, tańcząc, lekko poruszane wiatrem. Jest to bardzo urzekający obrazek. Dziś mam dla Was kilka przykładów ziół z zielnika mojej Mamy. Postaram się powiedzieć o każdym kilka słów, tak aby zwrócić uwagę na ich niezwykłe wartości i cenne cechy, z których możemy korzystać każdego dnia. 
Szałwia, to zioło, dość znane, lecz nadal niedoceniane. Ma wspaniałe działanie antyseptyczne i przeciwzapalne. Obniża poziom cukru we krwi oraz działa osłonowo. Pobudza wydzielanie soków żołądkowych, aktywuje pracę jelit, usuwa wzdęcia i bóle brzucha. Ma fantastyczne działanie dezynfekcyjne, dlatego warto używać jej do płukania buzi i gardła w stanach zapalnych lub ropnych. Oczywiście sproszkowana lub świeża szałwia sprawdza się świetnie w kuchni, dodana do mięsa lub masła i wykorzystywana do przyprawiania potraw. 





Mięta pieprzowa, nie potrzebuje chyba zbyt szerokiego przedstawiania. Wszyscy ją znamy i kochamy. Nie wszyscy wiemy jednak jak wiele właściwości ma ta roślina. Po pierwsze na świecie występuje już od wielu tysięcy lat. Podobno Egipcjanie używali jej do balsamowania zwłok. Zawiera dużą ilość witaminy C i A, żelazo, wapń, potas a nawet magnez. Pita jako napar łagodzi skurcze żołądka i pomaga w problemach jelitowych. Nie powinniśmy jednak parzyć ją dzieciom, które wymiotują, ponieważ jej silny aromat jedynie pogorszy sytuację. Mięta świetnie sprawdza się także jako środek relaksujący, pomaga w sytuacjach stresowych i w walce z bezsennością. Podobno ma również łagodzący wpływ na objawy bólów menstruacyjnych. Podobnie jak szałwia, mięta ma działanie dezynfekcyjne, dlatego sprawdzi się świetnie do płukania jamy ustnej, inhalacji, czy leczenia owrzodzeń i obrzęków.
Tymianek jest jednym z moich ulubionych ziół. Jego niezwykły aromat nadaje wyjątkowości, każdej potrawie. Ale ma również fantastyczne właściwości lecznicze. Bardzo często jest składnikiem tabletek na gardło i kaszel ze względu na swoje właściwości przeciwbakteryjne , aseptyczne i wykrztuśne. Działa także łagodząco na podrażniony układ pokarmowy. Tymianek ma również bardzo dobry wpływ na skórę trądzikową, znajdziecie go na liście składników wielu kosmetyków dla skóry tłustej i podrażnionej. 
Rozmaryn to zioło bardzo niedoceniane. Oczywiście uwielbiamy nim aromatyzować oliwę, nacierać mięso i wkładać do kruchych bułek, ale czy wiecie że rozmaryn działa rozgrzewająco i jest doskonały na przeziębienia? Czy słyszeliście kiedyś, że olejek z rozmarynu redukuje cellulit, podnosi ciśnienie, pomaga zwalczać migrenę a także łagodzi reumatyczne bóle mięśni? Otóż i owszem!


Podobnie sytuacja się ma z oregano. Okazuje się, że to niepozorne zioło, tak skutecznie maskujące się w towarzystwie pizzowych dodatków, ma całą listę pozytywnych właściwości zdrowotnych. Działa przeciwbakteryjnie i rozkurczowo. Łagodzi objawy wywołane zespołem jelita drażliwego. Jest genialne na kaszel. Jego właściwości antyoksydacyjne są powszechnie używane w profilaktyce nowotworów. Zdecydowanie jestem pod wrażeniem!Wychodzi na to, że jedząc pizzę, tak naprawdę jesteśmy poddawani prawdziwej terapii!! Taki mały żarcik.
Lubczyk jak wszystkim wiadomo jest afrodyzjakiem. Jesteśmy bardzo wdzięczni Matce Naturze, za takie hojne dary, lecz równocześnie fajnie wiedzieć, że poza pobudzaniem miłości może nam pomóc także w leczeniu układu moczowego i trawiennego. Lubczyk jest również wspaniałym rozwiązaniem dla niejadków, ponieważ intensywnie pobudza apetyt. Cóż, ta działka mnie zdecydowanie nie dotyczy. Może moja Mama jak była ze mną w ciąży, jadła za dużo lubczyku i teraz mój apetyt już na stałe jest na wysokim poziomie? Coś w tym jest!
Kochani, mam nadzieję, że choć trochę przekonałam Was do hodowania ziół, jeśli nawet nie we własnym ogródku, to może na balkonie czy parapecie? Naprawdę warto. Zioła są wspaniałe i mogą skutecznie upiększyć Wam życie! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz